GZM - Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia


Czy darmowe przejazdy dla kierowców są dobrym pomysłem?



Natalia Tomecka / fot. atomek

Radni Opola przegłosowali uchwałę wręcz rewolucyjną. Od przyszłego roku wszyscy właściciele samochodów, nie tylko w "dni smogowe", ale przez okrągły rok, otrzymają całkowicie bezpłatne przejazdy komunikacją miejską. Dodatkowo razem z nimi za darmo będzie mogło podróżować tyle osób, ile miejsc pasażerskich jest zarejestrowanych w dowodzie danego samochodu. Bezpłatnie będzie mogła więc podróżować np. pięcioosobowa rodzina.

Czy jest to dobry pomysł? Komentujący opolska uchwałę, zaznaczają, że przegłosowano ją w roku wyborczym, niejako przeciw obecnie urzędującemu prezydentowi Opola. Niemniej ustawa jest faktem i na pewno rozpocznie dyskusje nad podobnymi w innych miastach, również w miastach naszej Metropolii. Z uwagi bilety, które podróżni nie kupią, obciążenie dla budżetu przewoźnika będzie teoretycznie ogromne. Dlaczego teoretycznie? Ponieważ kierowcy, jeżdżąc własnymi samochodami, obecnie i tak nie płacą za bilety, a dzieci już teraz mają solidne ulgi. Można się jednak spodziewać większego tłoku w autobusach. Tylko czas zweryfikuje czy zmiana dla miasta będzie dobra.

"Do tej pory funkcjonowała zasada, zgodnie z którą w jeden dzień tygodnia z bezpłatnej jazdy autobusami MZK mógł korzystać tylko posiadacz auta. Efekty były mizerne. Proponowana przez nas zmiana może w zasadniczy sposób wpłynąć na sposób poruszania się mieszkańców Opola po mieście. Teraz rodzic, lub rodzice, zamiast zawozić dzieci do szkoły samochodem, będą mogli dojechać z nimi do przedszkola czy szkoły, a potem udać się do pracy. To zarówno będzie zysk dla środowiska, jak i budżetów domowych"

Krzysztof Drynda, radny Opola, pomysłodawca uchwały



Na pewno już teraz można powiedzieć jedno - niezaprzeczalnym plus tego rozwiązania jest, że kierowca korzystający z takiej ulgi, nawet w otoczeniu gromadki dzieci, REALNIE musi zostawić samochód na parkingu, więc na ulicach miastach będzie bezwzględnie o jeden samochód mniej. Inaczej niż w przypadku ulgi tylko dla dzieci, kiedy te jadą autobusem, a ojciec z matką mogą nadal dokładać się do samochodowych korków.

Tu dochodzimy też do wielu komentarzy nad wprowadzoną 100% ulgą dla dzieci i młodzieży w naszej Metropolii. Pozornie wszyscy są zadowoleni, a przynajmniej nikt nie wyrywa się do krytyki, bo "dzieciaczki", "wszystkie nasze są" i wykroczenie poza szereg byłoby potwornie niepolityczne. Mamy więc zgodę i samorządowe tabu. Wśród samych użytkowników komunikacji publicznej niesie się jednak pomruk niezadowolenia. Nie chodzi jednak o to, że "komuś dali, a mnie nie", ale raczej o zasadność tej ulgi.

Bezpłatne przejazdy dla dzieci w GZM tłumaczone są względami ekologicznymi - chęcią wyrobienia u młodych nawyków ekologicznych właśnie. Jednak to nie dzieci podejmują decyzję o wyborze środka komunikacji, a dorośli. I przy wyborze biorą udział nie sentymenty, a zwyczajna kalkulacja. Jeśli więc ulga znoszona jest w chwili gdy młodzi zaczynają decydować o wyborze studiów, o dojazdach na nie i wyrobieniu sobie prawa jazdy, to czy paradoksalnie nie są wręcz skłaniani do wyboru samochodu, skoro... ulga już im się skończyła?

Do tego dochodzą też względy społeczne - czy zamiast nawyków ekologicznych nie wzmocnimy, już i tak silnych u młodych, nawyków roszczeniowych? Bo przecież im się zawsze należało za darmo? Czy nie byłoby więc rozsądniej, by zamiast bezpłatnych przejazdów do 16 roku życia, były one przyznane studentom? Albo lepiej - uczniom szkół średnich i wyższych. Tylko to może realnie spowodować, że samochodów na naszych ulicach będzie mniej. A ponadto jaką byłoby to siłą przyciągania do Metropolii dla studentów i młodych pracowników z innych stron kraju! I śląskie uczelnie o tym milczą? Zadziwiające!

Może więc warto, by nasi samorządowcy zweryfikowali swoje, być może zbyt łatwe, decyzje?



Udostępnij artykuł!




Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia: