GZM - Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia


Dlaczego nie wykorzystujemy już istniejącej infrastruktury kolejowej?



Maciej Jędryszczak / fot. Travelarz, Bartek m0

W kwestii planów powstania Kolei Metropolitalnej denerwuje mnie obecne podejście władz w tym zakresie. Obecnie przecież też mamy infrastrukturę kolejową. Może nie ma ona gigantycznej przepustowości, a w niektórych miejscach prędkość jest porażając niska, ale tory są. Mamy także przedsiębiorstwo kolejowe świadczące usługi kolejowe, które jest pod pełną kontrolą Urzędu Marszałkowskiego, nie ma więc ŻADNYCH przeszkód żeby organizować Kolej Metropolitalną już teraz. Dlaczego więc tego nie robimy? Mamy czekać 11 lat?

Wiele osób nie interesuje się koleją na co dzień lub ma słabą pamięć, więc przypomnę co się działo parę lat temu. Reaktywowano pociągi do Bytomia, na początku tylko 8 pociągów w każdą stronę, ale przez objazdy głównej trasy z Gliwic do Katowic dołożono niebawem kolejne pociągi. Czas przejazdu wynosił 28 minut przez kiepski stan techniczny torowiska, ale i tak pociąg był szybszy od autobusu pośpiesznego niemalże dwukrotnie. Na początku pociągu jeździły dosyć puste, ale to chyba normalne - nawyków ludzi nie zmienimy w tydzień, a dodatkowo wiele osób nie wiedziało o połączeniu. Frekwencja w pociągach rosła jednak bardzo szybko i po 2-3 miesiącach zaczęła być zadowalająca. Pomimo ciągłego wzrostu zainteresowania pociągami, połączenia zlikwidowano, ponieważ "były one deficytowe". Od tamtego czasu Koleje Śląskie milczą na temat połączeń z Gliwic do Bytomia. Chciałbym także przypomnieć, że deficytowe są u nas niemalże wszystkie pociągi osobowe, autobusy miejskie i tramwaje, zresztą jak wiele innych usług miejskich czy samorządowych.

Kolejna sprawa - ceny biletów. Na jednej z najpopularniejszych tras, Gliwice-Katowice, cena biletu w przeciągu lat wzrosła o 50% (z 4 zł do 6 zł). Rozumiem, że podwyżki cen biletów były konieczne, ale nikt w ciągu kilku lat nie podnosi ceny o 50%, tym bardziej że koszty pracy, taboru, energii elektrycznej i stawek dostępu dla PKP PLK nie zmieniły się znacząco w ciągu tego okresu. Zlikwidowano także bilet strefowy, który bardzo usprawniał transport koleją po GOP. Nie dano oczywiście nic w zamian przez co wiele pasażerów zrezygnowało z usług kolei i wsiadło w samochód.

Jest jeszcze kolejna kwestia, którą należy poruszyć jeśli rozmawiamy o transporcie kolejowym. Jest to szeroko pojęta integracja, a raczej jej brak. Zacznijmy od tego, że środki transportu powinny się uzupełniać. Oznacza to, że na najbardziej obciążanych korytarzach transportowych powinien jechać pociąg, jako środek transportu o największej zdolności przewozowej. Na mniejszych korytarzach transportowych oraz bocznych trasach powinny kursować tramwaje i autobusy. Oczywiście powinny istnieć punkty styczne pomiędzy tymi korytarzami transportowymi, w których powinna być możliwość przede wszystkim możliwość szybkiej przesiadki. A jak to u nas wygląda? Wiele stacji kolejowych nie ma w swojej okolicy ŻADNYCH przystanków autobusowych. W okolicy takich stacji jak Katowice działa wiele różnych, oddalonych od siebie przystanków, z których odjeżdżają różne autobusy. To nie jest dobre, proszę sobie wyobrazić jak wyglądają przesiadki pomiędzy różnymi liniami autobusowymi. Jeżeli już piszę o Katowicach to warto wspomnieć o tym co miasto planuje w przyszłości - budowę kilku węzłów przesiadkowych. Tylko że co z tego, skoro tylko jeden będzie w pobliżu stacji kolejowej, a reszta, pomimo bliskości torów, nie będzie ze stacjami kolejowymi skomunikowana. Jak dla mnie to po prostu brak profesjonalizmu i tworzenie obiektów, które z węzłami mają niewiele wspólnego.


Skoro już piszemy o integracji, to warto wspomnieć o największej bolączce transportu w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii - brak wspólnej taryfy dla autobusów i pociągów. Jest niby wspólny bilet okresowy, ale to tak jakby kupić dwa osobne bilety ze zniżką kilkunastoprocentowa, to nie jest atrakcyjna oferta. Brak integracji taryfowej praktycznie dyskwalifikuje pociągi z roli kolei metropolitarnej.

Patrząc na to co dzieje się w temacie transportu publicznego w GZM mam nieodparte wrażenie, że decydentom w temacie transportu miejskiego brakuje wizji, planu. Inwestycje są robione bez konkretnych założeń, często nie współgrają między sobą, co w konsekwencji przynosi niewielki czas skrócenia podróży lub wręcz tą podróż wydłuża. Lobbowane są absurdalne projekty jak tramwaj w lesie czy ogromny węzeł przesiadkowy oddalający transport od centrum miasta. Jedynym miastem które wybiło się ponad schemat to Tychy, które wybudowało nowe przystanki kolejowe oraz kawałek linii kolejowej w środku miasta. Urząd Marszałkowski zrobił im jednak piękny prezent redukując liczbę pociągów, przez co Tychy o mało nie straciły dotacji z UE. Tak się wspiera u nas kolej.

W tak zwanym międzyczasie liczba samochodów dalej rośnie. W oczach rozrastają się przedmieścia GZM, do których transport nie dociera lub nie stanowi realnej alternatywy dla samochodu. W konsekwencji korki będą rosnąć, a wraz z nimi zanieczyszczenia, hałas i stres związany z dotarciem do pracy czy szkoły.

Czas ucieka...



Udostępnij artykuł!




Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia: